Znów nie mogę spać, ale nic nie napisze, za dużo myśli i wspomnień. Zbliża się ważna dla mnie data 20 luty i magiczna liczba 33, a mnie nie będzie tam gdzie powinnam być, będę myślami. Ale mam już przytulne lokum w dzielnicy Palermo czyli dzielnicy tangowej. Właścicielka wykładowczyni literatury załatwiła mi już transport z lotniska do domu. Przesyłam Wam kilka zdjęć z mojego lokum . A najważniejsze że jest balkon i w nocy po milondze będę na nim siedzieć i pisać do Was :). Chyba że jakiś pająk mi na drodze stanie to z wrzaskiem będę uciekać.


Dziś zajrzałam do swojego archiwum zdjęciowego i do wspomnień. Przeszłam katharsis. Dzięki zdjęciom i wspomnieniom odnalazłam siebie, przestałam słuchać świata dookoła czyli „dobrych” ludzi z „dobrymi” radami. Najważniejsze jest to czego my pragniemy i musimy słuchać siebie, bo to my musimy przeżyć swoje życie. Czemu życie jest irracjonalne ?? Zaplanowałam sobie je inaczej, jeszcze rok temu byłam zupełnie gdzie indziej i nie przypuszczałam że będę chciała tańczyć tango i że polecę do Buenos.
Znalazłam zdjęcia, na których jestem z moją Przyjaciółką Asią oraz zdjęcia z moją Miłością. Na czym polega w moim rozumieniu Przyjaźń i Miłość (partnerska, braterska i rodzicielska)? Na wsparciu Naszych decyzji, a nie odciągnięciu od nich czy wręcz dawaniu „dobrych” rad. Mam to szczęście że mam to wsparcie zawsze, choć przez chwilę zbłądziłam i zaczęłam zastanawiać się nad słowami innych i zamiast walczyć o to co czuje poddałam się. Powrót do chwil szczęścia jednak pomaga odnaleźć siebie, a że taniec to moja największa pasja trudno słuchać tych co nie wiedzą czym jest pasja i marzenia. Kiedy tracisz swoje pasje zaczynasz tracić siebie.
Myślę ze zawsze warto próbować walczyć o marzenia, bo nawet jak przegramy to nie będziemy pluć sobie w twarz że nie spróbowaliśmy. Zresztą nad życiem nie ma się co zastanawiać tylko żyć. Kiedyś powiedziałam to mojej Asi. W tym roku ją odwiedziłam a ona mi na to:
- Przyjęłam twoją tezę życiową i teraz dobrze mi się żyje. Zaczęłam żyć a nie zastanawiać się nad życiem.
- hahaha, to teraz jak będzie Cię życie kopało to nawet nie poczujesz. Patrz na mój tył…jędrny i twardy, bo spinam pośladki jak ktoś mnie kopie by w kości nie uderzył tylko w mięśnie, wtedy nie boli, hahaha
- hahaha
Dziś rodziców odwiedził znajomy 50-letni. On też ma swoje wspomnienia, problemy, marzenia, które realizuje.
- Wróciłem z urlopu 4 dni temu, a jestem tak zmęczony że teraz nawet pól roku by mi nie pomogło – i zaczął się śmiać.
- A ja mam jeszcze z 60 lat życia i nie chce umierać ze świadomością że nie próbowałam siebie spełnić
- Chcesz żyć 90 lat??
- Co najmniej
- Dziecko, dożyj do 50 . Ja tyle mam i jestem już zmęczony życiem, i na myśl że miałbym się kolejne 40 męczyć, hahaha. Ale najważniejsze jest pamiętaj zdrowie, bo dzięki temu spełniasz marzenia.
Miał rację. Znałam dziewczynę, która była pielęgniarką. Na jej oddziale leżał 20-letni chłopak chory na raka. Przyszła raz do niego jego dziewczyna z wielkim sercem z napisem „Kocham cię”. Nic wielkiego, prawda? Tylko że oni nigdy już nie spełnią razem swoich marzeń.
Ja będąc w podstawówce pożegnałam przyjaciela, jedną z niewielu osób, która mnie rozumiała czyli to tak jakbym straciła kawałek świata.
- A jakie ubezpieczenie wykupiłaś? Bo jeśli ulegniesz wypadkowi np.: auto cię potrąci to sam transport będzie kosztował…albo jak zachorujesz poważnie np. rak itp.
I tu zaczęła się ta materialna sfera życia, doradzanie.
- No dobrze mi Pan życzy. Gdyby nie Pan to bym przez chwilę nie pomyślała o tym jak niebezpieczne jest życie. Takim ludziom jak ja łatwiej się żyje, bo żyją chwilą tak jakby miała być to ostatnia chwila w ich życiu. Wie Pan, wykupuję ubezpieczenie na wypadek sraczki i jakbym musiała węgiel w aptece kupić. Normalnym jest dopuszczanie pozytywnych myśli, a nie negatywnych.
Moja mama dziś miała poważniejszy problem niż mieć chwile refleksji nad życiem. Uczyła się obsługiwać skypa i kamerkę. Cieszyła się jak dziecko widząc mnie.
- Marta, ja Cię słyszę i widzę.
- Wiem mamo, siedzę na fotelu obok Ciebie.
- Ale ja Cie widzę w ekranie i słyszę w słuchawkach
- Mamo ja dotrzymuję obietnic, mówiłam Ci że zawsze będzioesz mnie widzieć i słyszeć nawet jak będę tysiące mil od Ciebie. Daj czasem Tacie mnie zobaczyć :), by nie zapomniał jak wyglądam.
I zrozumiała że to nie odległość fizyczna rozdziela ludzi tylko umysł i serce. Dopóki będę w jej sercu zawsze będę blisko, a kamerka i skype Nam pomogą.
Hmm…miałam nic nie pisać, cały dzień w domu spędziłam i myślałam.
A wśród zdjęć znalazłam moje z liceum:). Na zdjęciu ze studniówki kucam między blondynka a blondynem, najbardziej jak zawsze uśmiechnięta. Dobre farby do włosów wtedy produkowali :)
A co Ty byś zrobił/a gdybyś się dowiedział/a że masz raka mózgu i 2 miesiące życia?? Jak byś wykorzystał/a ten czas, który Ci pozostał? Ile ludzi ma chwile refleksji?
Dobranoc
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz