„Jesteś ludzką wieżą transmisyjną, która emituje określoną częstotliwość za pomocą myśli. Jeśli chcesz zmienić cokolwiek w swoim życiu, zmień częstotliwość poprzez zmianę myśli”
(na zdjęciu z prawej Kraków)
Podróże nie były dawniej tak łatwe jak teraz, dziś wsiadamy w pociąg w Warszawie i po 3 godzinach jesteśmy w Krakowie tak jak ja teraz. Zaczęłam właśnie nowy etap w swoim życiu, i weszłam w niego z taką radością że nie sądziłam że można się tak śmiać. Dzisiejszy dzień był istną komedią. Dzień rozpoczęłam jak zwykle bladym świtem czyli o 12:30. Spojrzałam na mieszkanie i moje rupiecie i ogarnęła mnie przerażająca myśl „Jak jedna osóbka mogła zgromadzić tyle rzeczy??”. Dziś wyglądałam na dworcu jak polski Rumun. Przerastający mnie plecak z ciuchami, wielka walizka z rupieciami i monitorem, boliwijska torba a w niej komputer, w ręce torba z tak zwanymi garniturami , bo kiedyś do „fabryki” informatycznej były mi potrzebne, torba przewieszona przez ramię z płytami CD i innym badziewiem, torebka w ręce i jeszcze laptop. Jaką bekę miałam gdy zobaczyłam minę męża koleżanki, który pomagał mi, jak mnie wtaczał z tym całym majdanem (nie mylić z Radziem ) do swojej bryki. Ale gdyby nie on to bym do pociągu dziś nie wsiadła. Gdy nadjechał TLK tłum ruszył, widok jakich niemało w Azji . Jedni powracali do domów inni ruszali po przygodę narciarska, a ja żeby nie stać na korytarzu zanim dopchałabym się do wejścia wypatrzyłam sobie wolny przedział i wrzuciłam a raczej Mąż znajomej wrzucił moje manele przez okno, jeszcze mnie chciał wcisnąć, ale się obroniłam i weszłam do pociągu jak na białego człowieka przystało drzwiami. Hmm…dotarłam do mojego przedziału i tu zaczęła się istna komedia. Trzech facetów krzątało się po przedziale upychając moje rzeczy gdzie tylko się dało byle można spokojnie i wygodnie usiąść, i co chwila pytali „Cos jeszcze?” i wybuchali gromkim śmiechem, a ja z powagą na twarzy i z rozbrajającym uśmiechem w środku odpowiadałam „Jeszcze to, i to, i to a na korytarzu zostawię walizkę w, której mikrofale i garnki wiozę”, wszyscy na mnie zwrócili swój cierpliwy wzrok i wybuchnęli śmiechem. Jak wspomniałam trzech Jegomości układało moje szpargały, na moich plecach leżała dziewczyna, która próbowała tak jak ja dostać się do środka, ale moje rzeczy zajmowały polowe przedziału. Gdy już wszystko zostało upchane wtoczyłyśmy się. Zaskoczyła mnie bardzo milo ta atmosfera. Rozsiadłam się wygodnie na dwóch fotelach , wszyscy wyjęli książki jakby mięli zamiar coś przeczytać. I wdarła się w tym momencie dyskusja że przedział intelektualistów. Obok mnie siedział reżyser jak się potem okazało i na kolanach trzymał opowiadania po ang Edgard Alan Poe. Facecik dużo podróżuje po świecie, zjechał Azje, Amerykę Południowa, Afrykę wszędzie tam kręcił filmy. Oprócz tego gra na jakimś bębnie i próbował wszystkim wytłumaczyć z jakiego stopu metalu i jak wyprofilowany jest specjalnie jego podnóżek co wprawiało Nas w zdumienie że można być takim fanatykiem podnóżków w bębnach. Dalej siedziało dwóch mężczyzn chyba ojciec z synem oni głównie słuchali i się śmiali z całej komedii jaka rozgrywała się w przedziale. Dziewczyna od 3 miesięcy mieszka w Warszawie i jej największym dylematem jest znalezienie dobrego fryzjera w Wawie. Opowiedziała nam cała historię poszukiwań. Koło niej okularnik profesor do, którego non stop żona czy ktoś w tym rodzaju wydzwaniała, i tu się zatrzymam, bo doznałam szoku. Nie sądziłam że tacy mężczyźni stąpają jeszcze po tej ziemi, i szkoda że nie tańczą tanga, a może teraz właśnie ten Ktoś zacznie .
Jednym słowem cóż mogę napisać - bosko przystojny, ale to najmniej chyba ważne najważniejsze jest to że od razu nadawaliśmy na tej samej fali. Czemu właśnie o Nim chcę napisać, bo to On był sprawcą całej komedii w naszym przedziale. Zaintrygowała mnie najpierw książka, którą trzymał w ręku o Religii, zaczęliśmy rozmawiać o prawdzie religijnej, która jest tajona przed szarym zjadaczem chleba, o wizji szatana, ukrzyżowaniu Chrystusa i w pewnej chwili mnie przeraził swoja wiedzą. Ale ujał mnie swoim wygadaniem, na początku pomyślałam że aktor bo tak pięknej barwy głosu dawno nie słyszałam, do tego pięknie się wysławiał, ogromny zasób słownictwa, a jego wiedza na różne tematy mnie onieśmieliła. Przytaczał fragmenty książek, porównywał jej, analizował. Początkowo byłam przerażona tym co mówił o wizjach świata, inni słuchali z zażenowaniem . Ale jak się nie przerazić takim człowiekiem kiedy opowiada:
- Wracałem kiedyś pociągiem skądś tam, i nagle pociąg zaczął hamować, bo jakaś kobieta postanowiła życie sobie odebrać. Zmiażdżyło ją tak że tylko ręka się ostała i leżała w zbożu. Ale najgorsze jest to że plecak z metalowym stelażem spadł prosto w moim kierunku i o mało mnie nei zabił – i w tym momencie popatrzył na mój plecak lezący na półce.
- Kobiety rządzą teraz światem. Ja miałem podobna historię – powiedział Reżyser. Jadę samochodem ze znajomą, i ona nie zapięła pasów na tylnim siedzeniu, nagle musiałem ostro zahamować a ona mi prze przednia szybę wyleciała. Szlag mnie chciał trafić bo przednia szyba jest najdroższa.
- Co Pan opowiada – oburzyłam się. Dla Pana samochód ważniejszy od kobiety??
- Nie, nie samochód, przednia szyba, bo ona jest najdroższa.
- a miał Pan chociaż wycieraczki sprawne by krew pozbierać ??
- Tak, akurat to się uratowało.
O zgrozo – pomyślałam-trzeba wiać banda świrów.
W końcu spytałam Przystojniaczka:
- Dużo czytasz?? Masz wybujała fantazję i wkręcasz nas.
- Staram się dużo czytać, ale to są akurat prawdziwe historie.
- Czy zajmujesz się badaniem religii – nie wytrzymałam musiałam się dowiedzieć kim jest ów tajemniczy omnibus.
- Nie, religia to moje hobby
I nagle pomiędzy strachem z jakim go widziałam ujrzałam normalnego mężczyznę. Ale chyba czuł, że się obawiam go i powiedział:
- Nudzę Cię tymi opowiadaniami??
- Nie, skądże, to ciekawe co mówisz, lubię słuchać jak ludzie mądrze mówią a zwłaszcza jak mówią z pasją o swoich pasjach, widać że pochłania Cię temat Religi. Masz ogromna wiedzę.
- Ale powiedziałem ci o tym co wiem, jeśli się na czymś nie znam to słucham i zdobywam kolejną wiedzę. Mieszkam od kilku lat w Londynie, tam ludzie są otwarci i rozmawiając z nimi chłonę od nich wiedzę. Powinnaś przyjechać do Londynu, spodobałoby ci się.
- Brr nie lubię zimna i deszczu i szarości
- hahaha słuchasz ludzi, którzy tam nie byli tylko coś zasłyszeli. Jest cieplej niż tutaj, w tym roku pierwszy raz od lat spadł śnieg, jest zielono, deszcz wcale nie pada tak jak to plotki chodzą.
- Może kiedyś
- Złote włosy pasują do zielonych oczu – powiedział
- Nie rozumiem
- Masz śladowo złote włosy, co jest rzadkością
- Dziękuję. Chcę ściąć i zafarbować na czarno.
( w tym momencie wszyscy w przedziale na mnie popatrzyli jakby to było najważniejsza informacja tego wieczoru)
- Nie rób tego, czarne nie pasują do Ciebie, czarne możesz mieć kolczyki, sukienkę, dodatki, ale nie włosy.
Dziwny przedział, bo wszyscy jednym głosem przytaknęli że Jegomość ma rację.
Poczułam się jak w przedziale widmo, - A może tych ludzi nie ma?? Może zaraz się dowiem że dopiero dojeżdżamy do Warszawy Zachodniej?? A mi się to wszystko wydaje.
Potoki myśli i słów przelaliśmy w ciągu 30 min.
- Państwo są znajomymi??
- Nie – jednocześnie odpowiedzieliśmy. Znamy się od 30 min.
- Niesamowite, rozmawiacie jakbyście byli starymi znajomymi.
- nic w życiu nie dzieje się przypadkiem – powiedział Reżyser.- Ludzie nie spotykają się przypadkiem, oni spotkali się po to by porozmawiać.
I nagle wszyscy zaczęli rozmawiać a Nasz przystojny Nieznajomy okazał się kawalarzem, komikiem, aktorem w jednym. Przez 3h zabawiał Nas opowieściami, a łzy ze śmiechu spływały nam po policzkach, i niech takie łzy tylko zostaną.
- Zbliżamy się punktualnie do stacji Kraków Główny - popłynęło z głośników
- O jasna żaba punktualnie!!!
- No dobrze, niech każdy weźmie jedną rzecz Naszej podróżniczki - powiedział Reżyser
- A po co ty tę słoninę z Warszawy wieziesz?? Garnki jeszcze mogę zrozumieć, ale słoninę??- zażartował Przystojniaczek. Cały wagon zaczął na Nas patrzeć z niedowierzaniem i śmiać się.
Jakież było zdziwienie moich rodziców gdy zobaczyli mnie z taką "bandą", ale większe oczy zrobili jak dowiedzieli się że tobołki, które każdy z nich dźwigał to moje rzeczy. Miał rację Reżyser, że ludzi spotykamy nie przypadkiem, bez nich nie dociągnęlibyśmy się do samochodu.
- Macie śpiwory?? - z żartem w głosie zapytał Reżyser
- Proszę - zapytałam, a moja mama ze zdziwieniem popatrzyła.
- Bo miejsca u nas sporo ale jeden materac, a przecież skoro takie spotkanie po latach - i znów śmiech
- Daleko stoicie?? A może Wy tramwajem przyjechaliście?? - dalej słychać było żarty. Niedługo to my do Bronowic zajdziemy.
Po chwili wyłoniło się nasze maleństwo.
- Ktoś będzie musiał za samochodem biec - stwierdziła mama.Ale cudem udało się nam dopchać samochód a ja w kucki, wciśnięta w fotel przedni a tylni klęczałam na podłodze. Mam wprawę w takim podróżowaniu, w końcu Azja czy Boliwia mnie tego nauczyły.
I czeka mnie tydzień z pralką :) z porządkami i spotkania ze znajomymi i rodzinką, w końcu po 2,5 roku mam dla nich więcej czasu niż przysłowiowe "5 min".
A teraz siedzę i odpoczywam i doczekać się nie mogę wylotu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz