niedziela, 7 lutego 2010

Karta ZTM...


Pierwsze dni w Krakowie mnie zmroziły, dość że zimno to jeszcze zbankrutować idzie na biletach tzw. MPK.
W Warszawie ponad miesiąc jeździłam na gapę, bo mimo iż zamówiłam drogą internetową kartę ZTM 4 stycznia to do tej pory nasze służby komunikacyjne mi jej nie wyrobiły. Dostałam tylko maila zwrotnego że karta będzie do odebrania w punkcie ZTM na placu bankowym. I nic i czekam na tego maila by odebrać kartę z pięknym napisem "Kocham Warszawę". W końcu jak wrócę to muszę się jakoś poruszać. A wrócę biedniejsza niż wyjeżdżam więc na samochód stać mnie nie będzie. Zawsze rolki latem pozostają, zimą łyżwy, a wiosną i jesienią strój kąpielowy i kajak jak deszcze przyjdą.
A w Krakowie na gapę jeździć się nie da. Normą jest kontrola biletów na jednej trasie w jednym tramwaju 3 razy przez różnych "Kanaros" :). Jutro zadzwonię do ZTM z zapytaniem co z moją kartą, może zdążę przed wylotem odebrać.

Być już w Buenos...29 stopni o godzinie 19 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz