poniedziałek, 8 lutego 2010

Cierpliwość i wytrwałość, czyli Matka i Córka

"Cierpliwości! Czasem trawa staje się mlekiem" - z książki "Mądrości wschodu"


- Don't make a mess !!
- Mamo, ależ z Ciebie poliglotka.
- Nie poliglotka, tylko Ty opanowałaś całe mieszkanie, z Twoich notatek wszyscy się już uczymy :)
- No tak, na wannie, nawet na porcelanowym tronie książki do hiszpańskiego i angielskiego leżą. Każda chwila i miejsce jest dobre do nauki. Pamiętam jak w średniej szkole wszystkie zeszyty zawsze były wykąpane i czyściutkie, i nabierały fioletowego zabarwienia.
- Wiesz Córeczko, Ty to tam w Buenso nie zginiesz, będziesz się czuć w swoim żywiole, wszędzie bałagan. Nie potrzebnie się o Ciebie martwimy, skoro w Azji i Boliwii nie zginęłaś to znów dasz radę.
- Mamo, ale czy tamci ludzie są nieszczęśliwi?? Czy porządek i bogactwo to szczęście?? Chyba szczęście mierzy się w innych kategoriach, bo porządek dziś jest, a jutro go nie ma lub dziś go nie ma, a jutro jest, tak samo pieniądze dziś są a jutro ich nie ma i na odwrót. Wiesz że ci ludzie nie wiedzą czym jest bieda dopóki "bogacze" się ich nie spytają: "Nie jest Wam źle w tej biedzie" to Oni nawet nie wiedzą że są biedni. No cóż Mamo, polecam więcej podróży realnych niż podróże z Toni Halikiem w TV :). Wszyscy mądrzy, bo TV oglądają zamiast na własnej skórze coś poczuć, a nie wymądrzać się, bo zasłyszeli coś w TV lub od znajomego, który usłyszał że, w którymś kościele dzwoni, ale za bardzo nie wie, w którym. I tak też powstają plotki czyli zakłamane historie.

Od wczoraj mama próbuje opanować komputer, a ja wychodzę z siebie i czasem staję obok. Opanowała Outlooka. Dziś wysłała do mnie maila treści:
"Moja corko bądź grzeczna nie chodz noca, bo cie psy rozochoca.
Mamuska posyla caluska"
na to ja jej:
"Stara a glupia :).
Corcia :)"
a ona w rewanżu:
"A ty jestes mloda i calkiem glupia
mamcia"
i dodała:
"Ugotowalam dzis garnek bigosu. Wezmiesz w sloikach do Buenos"
- Mamo!!! Ty żartujesz. Prawda?? Jeszcze napisz mi że tę sałatkę z pora. To dorzuć jeszcze worek węgla na biegunkę, bo pamiętam Boliwię.
Albo byśmy się zasra.. na śmierć (photo; ja), albo zapili, bo to jedyne lekarstwo jakie pomagało . Ale z drugiej strony, bigos w Argentynie mógłby ciekawie wyglądać.
Wszystko byłoby w normie, gdyby nie fakt że siedziałyśmy w jednym pokoju. Ona przy kompie ja przy laptopie.

Dygresja:
Dziś popołudniu "podróżowałam" po grodzie Kraka. Zauważyłam że Krakusi nie czytają w środkach komunikacji miejskiej. Czyżby analfabeci i dyslektycy??
Skądże!!! Przecież to miasto kultury i nauki:). Powód jest błahy. Przy tak małych odległościach jakie się tu pokonuje nie zdąża się nawet książki otworzyć :).


Posyłam całuska Wszystkim Nocnym Markom

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz